Belg uśmiechnął się jeszcze szerzej. Wzniósł palec, w ten sposób każąc mu poczekać, a potem zniknął we wnętrzu kampera i zaraz wrócił z dwiema zimnymi butelkami.
– Piwo! – powiedział, wręczając mu obie. – Dobre! Belgijskie!
– Dzięki – mruknął zawstydzony Jasiek. Ukłonił się niezdarnie, odwrócił się i odszedł.
– Dobre! Belgijskie! – zawołał za nim Belg, a potem dodał jeszcze po polsku: – Smacznego!
Jasiek wrócił do siebie. Otworzył pierwszą butelkę i wypił jej zawartość duszkiem. Potem drugą, już wolniej, ale i tak szybko.
Dopiero wtedy udało mu się zasnąć.
Kiedy obudził się rankiem następnego dnia, kobieta już na niego czekała.