Zbrodnie na lodowcu
Cristian Perfumo — Kryminalne i sensacyjne

Dwójka fotografów w brązowych kamizelkach, z profesjonalnymi aparatami, przeciska się przez tłum, kierując się w stronę dziobu, skąd roztacza się najlepszy widok na lodowy twór. To oficjalni fotografowie Parque Nacional Los Glaciares, których zadaniem jest robienie turystom zdjęć na tle lodowca i późniejsza sprzedaż odbitek. Podczas czterdziestominutowego rejsu wielokrotnie ostrzegają pasażerów, że lód mocno odbija światło, co utrudnia wykonanie telefonem dobrego zdjęcia. Jeśli pozujący wychodzi na nim dobrze, za nim widać tylko wielką białą poświatę. Z kolei gdy lodowiec wygląda efektownie, osoba na pierwszym planie zamienia się w czarną plamę.

Połowa turystów decyduje się skorzystać z usług fotografów. Reszta wciąż próbuje uwiecznić widoki telefonami. Niewielu podziwia lód własnymi oczami, a nie przez ekran czy wizjer aparatu. Włoch jest jednym z nich.

Jego wzrok chłonie każdy detal: krople wody skapujące z nawisów, ciemny błękit zagłębień, żyły czarnego osadu przypominające marmur. Przez lornetkę przygląda się szczegółom. Ta góra lodowa, dziesięciokrotnie większa od florenckiej katedry, to najpiękniejszy widok, jaki ujrzał w życiu.