Nie ją! Odpowiadała ze śmiechem i z radością w głosie, bo właśnie tego od niej oczekiwali. Ale naprawdę tak myślała. Jej życie nie zaskoczy. Ona miała przecież wszystko przemyślane – powtarzała, teatralnie stukając się palcem w czoło. Skończone studia, dobra praca, mąż, dwójka dzieci, macierzyński, jeden awans, kolejny. Wakacje we Włoszech, w Hiszpanii, na Kanarach, nad Bałtykiem. Rodzinny samochód, mieszkanie – najpierw u męża, potem większe, już własne, pewnie na kredyt, ale rodzice pomogą. Po paru latach zakup działki gdzieś pod miastem i w końcu wymarzony dom w stanie surowym.
Może i nudne, zwyczajne, ale zaplanowane, przygotowane. W jej umyśle pewne na sto procent.
No cóż, życie potrafi zaskakiwać.
Zginąć rozszarpana przez niedźwiedzia w środku Warszawy...
Zachichotała.
– Z czego się śmiejesz?
Zamarła i przez kilka długich sekund nie była w stanie wziąć oddechu. Wbijała wzrok w ciemność przed sobą, mając nadzieję, że jakimś cudem się przez nią przebije i dostrzeże tego, kto to powiedział.