Prolog
1 stycznia 2019 roku
Okratowane drzwi na końcu korytarza zamknęły się z trzaskiem. Dźwięk niósł się echem po budynku.
Christer Storm Isaksen podniósł wzrok znad książki i zaczął nasłuchiwać. Lekkie drobne kroki na wyłożonej linoleum podłodze.
Frankmann.
Tylko on zadawał sobie trud, by wykonać dodatkową rundę, kiedy działo się coś wyjątkowego.
Kroki ucichły przed celą. Zachrzęściły klucze, zanim kłykieć uderzył lekko o drzwi.
Isaksen odłożył książkę.
– Tak?
Górny zawias zazgrzytał, gdy Frankmann otworzył drzwi. Wydawało się, że w ciągu ostatniego tygodnia schudł jeszcze bardziej. Koszula mundurowa wisiała luźno na jego chudym torsie.
– Szczęśliwego Nowego Roku – powiedział i skinął głową.
W ręce trzymał białą kopertę.
– Szczęśliwego Nowego Roku – odpowiedział Isaksen.
Chciał zapytać, jak mu minął okres świąteczno-noworoczny, ale powstrzymał się. Zaciekawiła go koperta.
– List do ciebie – rzekł Frankmann. – Pomyślałem, że chciałbyś go dostać od razu.
Isaksen odebrał kopertę.
Nie było na niej adresu ani stempla pocztowego. Tylko jego imię i nazwisko, zapisane małymi okrągłymi literami. Pismo było pochyłe i trochę niewyraźne, jakby autor listu bardzo się spieszył.
– Leżał w skrzynce przy bramie – wyjaśnił Frankmann.
Isaksen pomacał kopertę. W środku było coś sztywniejszego od listu. Może pocztówka?
Potarł kciukiem miejsce, w którym powinien znajdować się znaczek, i odwrócił list. Żadnego nadawcy.
Nie pamiętał, kiedy ostatnio dostał odręcznie napisany list. Po śmierci matki przestały przychodzić nawet kartki z życzeniami na Boże Narodzenie.
Frankmann stał w drzwiach celi wyraźnie zaciekawiony.
– Normalnie powinien zostać sprawdzony razem z resztą poczty – powiedział, wyjaśniając, dlaczego nie może wyjść, dopóki list nie zostanie otwarty.
Isaksen odgiął pasek klejowy z tyłu koperty i ostrożnie go oderwał. Poszerzył otwór dwoma palcami i zajrzał do środka.
To było zdjęcie.
Wyjął je i poczuł, jak serce zamiera mu w piersi.
Dziewczynka na fotografii miała osiem, może dziewięć lat, niebieską bluzę z kapturem i długie brązowe włosy, upięte wysoko w koński ogon. Siedziała w ławce szkolnej, trzymając dłonie na książce. Nosiła aparat ortodontyczny, którego nie była w stanie ukryć, ponieważ uśmiechała się do kamery. Grzbiet nosa miała usiany piegami, a jej oczy były lodowato niebieskie, jak jego własne.
– To ona – wykrztusił.
Frankmann zrobił krok w jego stronę.
– Kto taki? – spytał.
Isaksen nie odpowiedział.
To ona, powtórzył w myślach.
Ta, którą wszyscy uznali za martwą.
Zasłona dymna
Noc sylwestrowa. Alexander Blix patroluje ulice Oslo, gdy na Rådhuskaia, w środku tłumu, wybucha bomba. W chaosie, który powstaje, Blix ratuje z basenu portowego nieprzytomną, mocno poparzoną kobietę. Gdy poznaje jej nazwisko, przypomina mu się dawna sprawa zaginięcia dziecka. Roczna Patricia została porwana razem z wózkiem, w którym leżała. Dziesięć lat później, podczas gdy...
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book
e-book