Odłożył kartkę na miejsce. Podniósł się i zamknął powieki. Z kącików oczu oderwały się niechciane łzy. Wytarł je poirytowany własną słabością. Tacy jak on nie mogli okazywać słabości. W tym fachu słabość oznaczała śmierć.
– Albo jesteś wilkiem, albo owcą – powiedział mu kiedyś jego nauczyciel. – Kim więc jesteś? Zdecyduj się.
– Wilkiem.
– Jesteś tego pewny?
– Jestem pewny.
– Więc zrób, co trzeba.
Zrobił i stał się wilkiem. Wilkiem pośród owiec. Chciał tego i był z siebie dumny. Wilk brzmiał dumnie, ale wilk musiał żyć wśród wilków. W sforze nie było miejsca dla owiec. To była cena, którą zapłacił świadomie.
Teraz, stojąc w pokoju naprzeciwko niej, wiszącej na żyrandolu, cuchnącej moczem, obrzękniętej i zimnej, utwierdził się w przekonaniu, że wtedy popełnił błąd. A może nigdy nie był prawdziwym wilkiem? Może był tylko owcą w skórze wilka?