Bagno
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Spoj­rzał na zega­rek i scho­wał smart­fon do kie­szeni. Raz jesz­cze przyj­rzał się wiszą­cej na żyran­dolu kobie­cie. Jej sukienka znów zafa­lo­wała przy podmu­chu wia­tru, a z ust wyla­zła kolejna mucha, która prze­spa­ce­ro­wała się po policzku i znik­nęła w uchu. Drgnęła mu powieka, poczuł, jakby jakaś żywa istota wykluła mu się w żołądku i teraz dra­pała pazu­rami w poszu­ki­wa­niu wyj­ścia z pułapki. Znów zamknął powieki. Sta­nęły mu przed oczami obli­cza wszyst­kich win­nych. I dwa groby.

Zaci­snął pięść z taką siłą, że zatrzesz­czały wszyst­kie ścię­gna, a w trzy­ma­nej rekla­mówce zagrze­cho­tały zni­cze. Z dworu poniósł się sygnał poli­cyj­nych syren i odgłos śmie­ciarki opróż­nia­ją­cej kosze. Głosy pra­cow­ni­ków, krzyki gra­ją­cych w piłkę dzieci. Ćwier­ka­nie pta­ków. Stu­kot obca­sów jakiejś bez­i­mien­nej kobiety.

Istota w jego wnę­trzu coraz gwał­tow­niej zaczęła szar­pać jego trze­wia. Czuł jej ostre jak brzy­twa pazury. Wpi­jały się w ścianki jego żołądka. Wie­dział, że pra­gnie wydo­stać się na wol­ność. I jest pie­kiel­nie głodna.