Bonnie X uśmiechnęła się do niego z tak promienną wdzięcznością, że ojciec Joe Mike zaczął się zastanawiać, czy kiedykolwiek zdołał równie mocno uszczęśliwić jakąś istotę. Odstawili kubki i starali się sobie nawzajem pomóc przy wstawaniu. Było to ryzykowne. Zanim się wyprostowali, trzymali się w ramionach. Potem już niewiele brakowało, by Bonnie zarzuciła ręce na szyję ojca Joego Mike’a i zawisła na niej jak stuła, którą zakładał przed wysłuchaniem spowiedzi. Z zakłopotaniem położył ręce po obu stronach jej talii, w zwężeniu, do którego jej żebra schodziły łukiem na spotkanie z jego kciukami. Jeśli patrzył na nich ktokolwiek z obecnych na przyjęciu, ojciec Joe Mike nie był tego świadomy. Przeciwnie, miał poczucie, że jest niewidzialny, jakby skrył go przed światem tajemniczy obłok o zapachu lawendy unoszący się nad włosami siostry Beverly Keating.