Fix siedział na kanapie, a jego starsza córka Caroline leżała rozciągnięta na jego kolanach, pogrążona w głębokim śnie. Mylnie uznał, że Mary chwali go za opiekę nad dzieckiem. A może sam przysypiał. Lekko poklepał Caroline po plecach, ale nawet się nie poruszyła.
– Pomóż Cousinsowi – rzucił Dick przez ramię, a potem wyszedł z żoną, zapomniawszy o marynarce i krawacie, nie żegnając się z Beverly.
Albert Cousins nie został zaproszony na przyjęcie. W piątek minął na korytarzu sądu Dicka Spencera, który rozmawiał z jakimś gliniarzem. Cousins nie znał go, ale facet wyglądał trochę znajomo, jak to gliniarze. „Do zobaczenia w niedzielę” – powiedział gliniarz, a gdy odszedł, Cousins spytał Spencera: „Co będzie w niedzielę?”. Dick Spencer wyjaśnił mu, że Fixowi Keatingowi urodziło się dziecko i że szykuje się przyjęcie z okazji chrztu.
– To jego pierwsze? – spytał Cousins, patrząc, jak Keating oddala się korytarzem w swoim niebieskim mundurze.
– Drugie.
– Dla drugich dzieci też wydaje się przyjęcia?
– Katolicy – powiedział Spencer i wzruszył ramionami. – Oni nigdy nie mają dość.