– Nie mógłbym tego przegapić. – Choć oczywiście przegapił. Nie był na ceremonii w kościele.
Jedyną osobą z biura prokuratora okręgowego, którą Fix zaprosił, był Dick Spencer. Kiedyś też służył w policji, potem poszedł na wieczorowe studia prawnicze i awansował, ani przez chwilę nie dając jednak odczuć któremukolwiek z pozostałych chłopaków, że uważa się z tego powodu za lepszego od nich. Nie miało znaczenia, czy Dick jeździ radiowozem, czy stoi przed sędzią, bo nie było wątpliwości, skąd pochodzi. Za to Cousins był takim samym prawnikiem jak cała reszta – prokuratorzy okręgowi, adwokaci z urzędu, spece od trudnych spraw – całkiem przyjaznym, jeśli czegoś potrzebował, ale raczej nieskłonnym do zapraszania funkcjonariuszy na piwo, a jeśli nawet, to tylko dlatego, że akurat podejrzewał jakiegoś gliniarza o ukrywanie przed nim informacji. Prokuratorzy okręgowi byli gośćmi, którzy palą twoje papierosy, bo próbują rzucić palenie. Gliniarze wypełniający salon oraz jadalnię i wylegający na podwórze, gdzie stali pod sznurem na bieliznę i dwoma drzewami pomarańczowymi, nie próbowali rzucić palenia. Pili mrożoną herbatę zmieszaną z lemoniadą i kopcili jak dokerzy.