Dziedzictwo
Ann Patchett — Literatura

– Obrońca z urzędu obstawał przy nieprawidłowym przeszukaniu. Wszystkie samochody stały w czymś w rodzaju magazynu. – Przestał obracać pomarańczę i zamknął oczy, próbując się skupić. Bezskutecznie. – Nie pamiętam gdzie dokładnie.

– W Anaheim.

– Nigdy bym sobie tego nie przypomniał.

– Tak to było – powiedział Fix.

Może i tak, teraz jednak wszystko odpłynęło i Cousins nie pamiętał nawet, jak ta historia się skończyła. Mniejsza o oskarżonego i o przestępstwo, a tym bardziej o gliniarzy, ale wyroki pamiętał równie dobrze jak bokser, który wiedział, kto go znokautował, a kogo powalił na deski.

– Trafił do pudła. – Cousins zaryzykował i postawił na swoje przekonanie, że każdy oszust wystarczająco głupi, żeby kraść tylko czerwone el camino, trafia do pudła.

Fix pokiwał głową, starając się nie uśmiechać, ale bezskutecznie. Oczywiście, że trafił do pudła. Wysilając trochę wyobraźnię, można by powiedzieć, że wpakowali go tam we dwóch.

– Więc pracowałeś nad tą sprawą – powiedział Cousins. Wyobraził go sobie w takim samym brązowym garniturze, w jakim wszyscy detektywi zjawiali się w sądzie, jakby mieli jeden wspólny i się nim dzielili.