– To ja go aresztowałem – powiedział Fix. – Teraz staram się o stopień detektywa.
– Masz kartę śmierci?
Cousins powiedział to, żeby mu zaimponować, choć nie miał pojęcia, dlaczego miałby chcieć imponować Fixowi Keatingowi. Może i był pierwszoligowym zastępcą prokuratora okręgowego, a nie gliną, ale i tak wiedział, że gliniarze prowadzą specjalne rankingi. Fix wziął jego pytanie za dobrą monetę. Wytarł ręce i wyjął portfel z tylnej kieszeni, po czym przesunął kciukiem kilka banknotów.
– Mam przed sobą jeszcze czternastu. – Podał listę Cousinsowi, który przed wzięciem jej wytarł ręce.
Na złożonej kartce było znacznie więcej niż czternaście nazwisk, chyba bliżej trzydziestu. „Francis Xavier Keating” widniał na samym dole, ale połowę nazwisk wykreślono pojedynczymi liniami, co oznaczało, że Fix Keating pnie się w górę.
– Jezu – powiedział Cousins. – Aż tylu z nich już nie żyje?
– Nie są martwi. – Fix wziął listę z powrotem, żeby spojrzeć na nazwiska pod czarnymi prostymi liniami. Przysunął kartkę pod światło. – No, paru tak. Reszta albo już awansowała, albo się wyprowadziła, odpadając z gry. Wszystko jedno – już się nie liczą.