Dziedzictwo
Ann Patchett — Literatura

Kuchnia była wypełniona żonami, wszystkie się śmiały i za głośno mówiły, żadna nie była pomocna z wyjątkiem Lois, sąsiadki, która wyjmowała miski z lodówki. Wallis, najlepsza przyjaciółka Beverly, przeglądała się w obudowie chromowanego tostera, poprawiając makijaż ust. Wallis była zbyt chuda i zbyt mocno opalona, a gdy się wyprostowała, miała na ustach za dużo szminki. Matka Beverly siedziała przy stole śniadaniowym, trzymając młodszą wnuczkę na kolanach. Przebrali małą z koronkowego stroju do chrztu w wykrochmaloną białą sukieneczkę z haftowanymi wokół szyi żółtymi kwiatami, jakby była panną młodą, która pod koniec wesela wślizgnęła się w wyjściową sukienkę. Kobiety w kuchni na zmianę zachwycały się dzieckiem, zachowując się tak, jakby ich zadanie polegało na dostarczaniu mu rozrywki do chwili przybycia Trzech Króli. Ale dziecko wcale się dobrze nie bawiło. Jego błękitne oczy zrobiły się szkliste. Patrzyło przed siebie, zmęczone tym wszystkim. Całym tym pośpiechem w robieniu kanapek i przyjmowaniem prezentów dla dziewczynki, która nie miała jeszcze roku.