Chyłka była zdana wyłącznie na siebie, nie miała u kogo szukać pomocy. Konsorcjum wciąż wprawdzie było zainteresowane znalezieniem Langera, ale wątpiło, że Joanna może w tym pomóc. Dla wszystkich innych zaś Oryński po prostu opuścił kraj i najwyraźniej nie zamierzał wracać.
Kluczem do wszystkiego pozostawał Langer.
Gdyby Chyłce udało się go znaleźć, zyskałaby kartę przetargową w układach z Konsorcjum. Przehandlowałaby ją za to, że Nachurny wycofa swoje zeznania – a wówczas ona bez trudu doprowadziłaby do obalenia wyroku sądu dyscyplinarnego.
Odkrycie miejsca, gdzie przebywa Piotr, było też równoznaczne z odnalezieniem Zordona. Nie ulegało wątpliwości, że ten psychopata wciąż go przetrzymuje.
Chyłka zamrugała nerwowo, nie chcąc zastanawiać się nad tym, co się z nim dzieje. Przez ostatni kwartał robiła to właściwie bez ustanku i za każdym razem potrafiła wyobrazić sobie jedynie czarne scenariusze.
Tyle czasu w towarzystwie Langera oznaczało horror. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości.
Z zamyślenia wyrwało ją głośne chrząknięcie Paderborna.
– Tak czy inaczej, nie masz uprawnień do reprezentowania kogokolwiek – powiedział. – Więc albo sama opuścisz miejsce zdarzenia, albo…