– Tak. Wszystko działo się zbyt szybko…
– Co konkretnie? – rzuciła.
Podkomisarz potarł mocno czoło i zmrużył oczy, jakby z trudem mógł przypomnieć sobie wydarzenia sprzed nie więcej niż kilkudziesięciu minut.
– Zobaczyłem tego mężczyznę… postanowiłem dokonać zatrzymania… wyciągnął ten nóż i…
– Kurwa, Szczerbaty, lep te zdania trochę lepiej.
Spojrzał na nią nieobecnym wzrokiem, a ona uświadomiła sobie, że musi dać mu trochę czasu. Przed momentem zabił człowieka. I to nie w jakiejś strzelaninie, kiedy wokół panuje chaos i może zdarzyć się wszystko.
Stał naprzeciwko niego, a potem pociągnął za spust i wywalił mu dziurę w głowie.
– Dlaczego próbowałeś go zatrzymać? – zapytała Joanna.
W świetle prawa musiał mieć ważny powód, a nim było tylko uzasadnione podejrzenie, że facet popełnił przestępstwo.
– Najpierw… najpierw chciałem go wylegitymować.
– Bo co? Niósł jakiś transparent w obronie praw kobiet?
Podkomisarz jakby nie usłyszał docinka.
– Wydawało mi się, że go rozpoznaję – wydusił w końcu. – Że to osoba poszukiwana.
– I? Co się stało?
– Odmówił wylegitymowania się.
– Więc wyciągnąłeś, kurwa, broń?