Gorzko, gorzko
Joanna Bator — Literatura

Cyrk, szarlatan ze swoim cygańskim wozem pełnym towarów i Görbersdorf za lasem, gdzie ściągali gruźlicy z całej Europy, a wiele osób ze wsi znajdowało zatrudnienie, to były tematy zastępcze, pozwalające odwrócić uwagę Berty od jej zmarłej matki, chociaż to właśnie w sanatorium Hans Koch spotkał Winifredę. Biała śmierć, jak nazywano gruźlicę, dla mieszkańców Langwaltersdorfu była źródłem zarobku, karmili jej paszczę swoimi plonami i wyrobami, a czasem dawali jej dzieci na pożarcie. Plujący krwią i flegmą półżywi kuracjusze lubili dobrze zjeść i się zabawić, wszyscy o tym wiedzieli, a biała śmierć przyczajona na karku sprawiała, że pojawiały się najdziksze pragnienia. Jednemu filozofowi z Berlina zachciało się białej trufli z Piemontu, innemu trzeba było sprowadzić ziele gojnika ze stoków Olimpu, kolejnemu w ścisłej tajemnicy przed lekarzami zamarzył się chłopiec lat około czternastu, koniecznie rudy, a jakaś dama z Moskwy nie mogła dłużej żyć bez indyjskich kadzideł o zapachu paczuli i specjalnej gruszki do intymnej irygacji, jakie wytwarzał tylko farmaceuta w Bernie.