Gorzko, gorzko
Joanna Bator — Literatura

Nieuk, kocmołuch, a do tego ciągle przygarniała jakieś brudne kundle albo kociaki, których musiał się pozbywać, co robił po cichu, by nie patrzeć na dziewczęcą histerię, jak wtedy, gdy utopił cały miot i zostawił w sieni wiadro z sześcioma trupkami. Berta tylko patrzyła zogromniałymi oczami, ale Magda rozdarła się jak opętana, więc strzelił ją w łeb, aż wpadła na ścianę i się zatkała, próbując złapać oddech. Zobacz, któregoś dnia Magda pokazała Bercie spółkujące pod domem psy. Czarna suka Alfreda Mittmanna uginała się pod ciężarem łaciatego przybłędy, którego ulubienica Magdy, wielkie zwierzę o jednym uchu czarnym, drugim białym, odgoniła kłapnięciem wilczej szczęki. Ten pod spodem to mamusia. A na wierzchu tatuś. Co one robią?, spytała Berta. Nie wiesz? Wsadził jej i będą małe pieski! Wyjaśniłaby więcej, ale dostała w pysk od matki, przestraszonej, że Hans Koch, i tak mający jej zdaniem kuku na muniu na punkcie córki, dowie się o jej przez Magdę zepsuciu.