Za każdym razem utożsamiała się z heroiną targaną namiętnościami, uwięzioną w okowach takich czy owakich, z których tylko prawdziwa miłość mogła ją uwolnić, a ta pojawiała się zawsze w odpowiednim momencie. Tego właśnie pragnęła kilkunastoletnia Berta i o tym pisała potajemnie w swoim dzienniczku, prezencie od młodej nauczycielki, która także była marzycielką.