Panna Mittmann, spotkawszy się kilka razy z Hansem, miałaby na ten temat więcej do powiedzenia, jednak wszelkie pytania zbywała milczeniem, a do tego nigdy już nie tknęła nie tylko kiełbasy swojego niedoszłego małżonka, ale mięsa w ogóle, stając się pierwszą wegetarianką w Langwaltersdorfie. Hans Koch pozostał wdowcem i w dużym domu na końcu wsi, stojącym na wąskim spłachetku ziemi między drogą a torami, które zbliżały się do siebie i oddalały, tworząc kształt oka, nie pojawiła się żadna kobieta oprócz służących.