Gorzko, gorzko
Joanna Bator — Literatura

Podszyta kłującym lękiem tęsknota, czarny brak ukryty gdzieś między jej splotem słonecznym a waginą, przemieszczający się swobodnie i nieprzewidywalny, wydawał się Bercie mimo wszystko najwyraźniejszą cechą jej osoby. Któregoś dnia do córki Winifredy dotarło, że matka, która przypłaciła jej narodziny życiem, była jej częścią, że kawałek tej spoczywającej pod kamieniem ciemności nosi w swoim wnętrzu. Od tego czasu w chwilach zadumy kładła sobie rękę na brzuchu i czuła tę rozpychającą się nieobecność. Ten niebyt był, co do reszty pewności nie miała. Dlatego Berta, oprócz pociągów, lubiła patrzeć na płynącą wodę. Wiry na wezbranych wodach Steine wyglądały, jakby potok postrzelono, i stojąca na brzegu Berta patrzyła na połykane przez nie śmieci, myśląc, że patrzy w głąb siebie. Oto czym jestem, myślała, wirującą pustką. Nic nie wybieram, na nic nie mam wpływu, czasem po prostu coś we mnie wpada. Jestem niczym. Będę żyła w domu między drogą a torami, licząc wagony, skazana na pozostanie w jednym miejscu.