W Mezimesti można się przesiąść do Pragi, wzdychała Frau Schindlermeyer, Pięknej Złotej Pragi. Złotej?, pytała Berta w rozmarzeniu, a oleiste ciało pociągu sunęło, gwiżdżąc ostrzegawczo, jakby świadome tęsknot, jakie wzbudza. Złotej, potwierdzała nauczycielka i liczyła ein, zwei, drei, a Berta z nią aż do fünfundzwanzig albo nawet sechsundvierzig. Pamiętaj, jeśli liczba wagonów jest parzysta, twoje marzenie się spełni. A jeśli nieparzysta, to nie, dodała nauczycielka i mała Berta miała wrażenie, że powierzono jej tajemnicę świata.