Gwiazdka z nieba
Katarzyna Michalak — Literatura

– Chodź, musimy iść dalej. – Potrząsnął nią. Głowa opad­ła jej bezwładnie. W panice poklepał ją po policzku. – Nie możesz umrzeć! Otwórz oczy, słyszysz?!

Uniosła powieki może na milimetr. Odetchnął z ulgą. Żyła. Jego wysiłek nie szedł na marne. Podniósł się i ruszył dalej, krok po kroku, coraz bardziej przygniatany ciężarem dziewczyny. Nawet przez sekundę nie pomyślał, że może ją zostawić, ratować samego siebie…

Światła w oknach chaty przywitał jak najpiękniejszy bożo­narodzeniowy prezent. Jakby dostał od losu drugie życie. Chłopak, który doszedł już widać do siebie, otworzył drzwi w momencie, gdy przed nimi stanął. Chwycił dziewczynę z jego mdlejących rąk. Poniósł do środka.

Mógł odpocząć. Mógł opaść na krzesło, oprzeć głowę na ramionach i…

Zamknął oczy tylko na chwilę.

– Proszę pana, panie ratowniku! – Głos chłopaka wyrwał go ze stanu półomdlenia. – Ona mówi, że tam jest ktoś jeszcze! Jej chłopak został na szlaku!

Zacisnął powieki. To nie może być prawda… nie dziś, na miłość boską, nie teraz!…

Wstał i ledwo poruszając nogami, podszedł do łóżka, gdzie nakryta kołdrą i kocem leżała blada jak śmierć, wstrząsana dreszczami dziewczyna.