Socjolog i urbanista Lewis Mumford jeszcze w latach trzydziestych XX wieku kojarzył samochody z obietnicą lepszego życia. Trzy dekady później stwierdził, że amerykańskie społeczeństwo jest ekstremalnie zależne od transportu samochodowego, a auta stają się zagrożeniem dla ludzi i przeszkodą w funkcjonowaniu transportu publicznego. Amerykanie jednak nie chcieli go słuchać.
– Każdy chce mieć samochód, dom i telewizor. To american dream – powiedział windziarzowi Don Draper, bohater serialu Mad Men, którego akcja rozgrywa się w latach sześćdziesiątych w Nowym Jorku.
Wciąż poszerzano drogi, żeby zwiększyć ich przepustowość. Amerykańskie miasta zaczęły się dusić spalinami. W latach siedemdziesiątych normą były komunikaty ostrzegające przed wychodzeniem z domu ze względu na smog.