Pokrzyk
Katarzyna Puzyńska — Kryminalne i sensacyjne

– Pismaczka cały czas nosiła te swoje sweterki – ciągnęła Kopp. – Nawet nie wiedziałam, że ma tę dziarę. Dopiero jak chciałam jej pomóc, tam w lesie, wtedy go zauważyłam. Wtedy zrozumiałam, z kim naprawdę mam do czynienia.

– Znałaś ją? – zdziwił się Daniel.

Przez chwilę po drugiej stronie linii słychać było trzaski, jakby Kopp faktycznie przebywała w miejscu, gdzie zasięg telefonii komórkowej jest kiepski. Niestety nie dawało to żadnej wskazówki, gdzie może być. Tu w okolicy wszędzie były lasy. Wielkie stare drzewa skutecznie blokowały sygnał. Złapać dobre połączenie niekiedy graniczyło z cudem. Klementyna równie dobrze mogła być dziesięć metrów stąd albo gdzieś daleko.

– Do tamtej chwili nie wiedziałam nawet, że to ona – usłyszał w końcu. Głos emerytowanej komisarz brzmiał nieco mechanicznie zdeformowany przez zakłócenia. – Nie poznałam jej, chociaż od początku jej nie ufałam. Minęło tyle czasu… Ale! Jak zobaczyłam tatuaż, to już wiedziałam. I…

Klementyna umilkła nagle.

– I co? – zapytał Podgórski. Bał się tego, co prawdopodobnie mógł znów usłyszeć. Już chyba wolałby, żeby Klementyna się rozłączyła, niż powtórzyła to, co wcześniej.

– Musiała zginąć.