– Wiem – powiedziałem. – Nie muszą być przecież morderstwami w afekcie, jedno morderstwo może trwać wręcz przez całe życie.
Skinął głową.
– A to Morderstwo nawet taniej sprzedam. Muszę się pozbyć tej kobiety z mojego życia.
– Obrazu?
– Tej kobiety we wszystkich jej postaciach.
Niestety, chciałem kupić pokój, który był w czasopiśmie.
Zaczął mnie wprowadzać dalej, między swoje pogodne płótna: powierzchnie wód stojących, widoki w lusterkach wstecznych… Wyjaśnił, że tła maluje pędzlem powietrznym, który rozpyla farbę pod ciśnieniem, zaś szczegóły są malowane pędzlem z włosia. Poprosił, żebym sobie wybrał coś z lusterek lub wód.
Ja na to, że tylko pokój.
– Chyba go nie mam… – zastanowił się na głos. – Nie, nie mam – dodał zdecydowanie.
Wróciłem do tematu morderstwa:
– Moja koleżanka mawia, że zarówno w morderstwie, jak i w pocałunku najlepsza jest chwila tuż przed. A po wszystkim nie wiadomo, co zrobić z ciałem.
Zaśmiał się.
Po dwóch godzinach mówiliśmy już sobie po imieniu.
– Proszę, sprzedaj mi ten pokój…