Śnieg przykryje
Michał Śmielak — Kryminały

– Tak, wchodź. – Halina odsunęła się od drzwi, robiąc mu miejsce.

Dopiero teraz się zorientowała, że na lewej dłoni wciąż ma założoną rękawicę kuchenną.

– To naprawdę on? – nie dowierzał.

– Tak.

– Matko, ale się porobiło – mruknął, wchodząc do mieszkania.

Wyminął ją i wszedł do kuchni, a ona stanęła za nim, czując się już dużo pewniej.

– Halina, kto przyszedł? – zapytał Rysiek, nie przerywając jedzenia zupy.

– Dzień dobry – rzucił Paweł, stając nad jej mężem. – Pan Ryszard Pawlicki?

– Bo co? – Gospodarz odłożył łyżkę do talerza i przetarł usta wierzchem dłoni.

– Podkomisarz Paweł Ambroziak – przedstawił się przyjaciel jego syna, wyjmując legitymację policyjną.

– Policja? – zdziwił się Rysiek. – Stało się coś?

– Panie Ryszardzie, proszę mi powiedzieć, gdzie był pan dziś rano.

– No na zakładzie – odparł mężczyzna, marszcząc brwi i spoglądając na żonę. – Znaczy w robocie.

– Od której godziny?

– No jak zawsze, od siódmej do fajrantu.

– Ktoś to może potwierdzić?

– Kartę mam odbitą – wyjaśnił Rysiek. – Ale została na zakładzie, w teczce.

– A wczoraj? – nie ustępował policjant. – Gdzie pan był?

– Panie władzo, o co się rozchodzi? – zapytał nerwowo mężczyzna. – Ja jestem uczciwy człowiek.