Śnieg przykryje
Michał Śmielak — Kryminały

Na ulicy było jakoś dziwnie tłoczno i trochę za głośno. Może to przez ten mróz silniki samochodów tak wyły, ale na cholerę puszczali muzykę z każdego sklepu? I od kiedy? Co to za nowe zwyczaje? I ludzie szybciej chodzili, jakby ich kto gonił. Wcisnął dłonie głębiej w kieszenie i skulił się, chowając głowę w ramionach.

Chociaż dzisiaj obiadu może nie być, bo stara pewnie stała za karpiem i śledziami. No bo jak to: święta bez śledzia? Rybka lubi pływać, a pod wódeczkę śledzik najlepszy. A niech stoi, lepiej tam, niż jakby mu miała w domu pierdolić. Swoje miejsce znała i jak wyszła na długo, to obiad musiała mu zostawić. I lepiej, żeby tak zrobiła, bo jak nie… Ręka aż go zaświerzbiła.