Śnieg przykryje
Michał Śmielak — Kryminały

– Ojciec wrócił.

W telefonie zapadła cisza. Chłopak na pewno nie potraktuje tego jako żartu, pomyślała matka, bo to nie był temat do żartów.

– Mamo, uspokój się. Jak się zachowuje?

– Jak… – Halina zawiesiła na chwilę głos. – Jak zawsze. Przygrzewam mu obiad.

– Wyjdź z domu, natychmiast – polecił jej.

– Nie mogę.

– Zaraz kogoś przyślę.

– Piotruś…

– Jestem poza miastem. Za pięć minut będzie tam patrol.

– Ale…

– Wszystko będzie dobrze. Rozłączymy się, powiadomię, kogo trzeba, a potem do ciebie zadzwonię i masz się nie rozłączać, dopóki ktoś się nie zjawi.

– Dobrze, synku – powiedziała już spokojniej.

Ścisnęła mocniej telefon w dłoni, jakby w ten sposób mogła poczuć bliskość syna. Stało się tak, jak obiecał, zadzwonił dosłownie po minucie.

– Halina! – dobiegło ją z kuchni. – Sznurek zeżarłaś?

– Już wychodzę! – odkrzyknęła i natychmiast przyłożyła telefon do ucha.

– Mamo, nie wychodź.

– To się zacznie dobijać. Będzie się darł.

– Musisz wytrzymać dosłownie kilka minut, akurat Paweł jest na osiedlu, na obiedzie w domu.

– Dzięki Bogu.

– Nie rozłączaj się, muszę słyszeć, co się dzieje.

– Dobrze, synku. – Halina wrzuciła telefon do kieszeni swetra, wstała, spuściła wodę i wyszła.