Śnieg przykryje
Michał Śmielak — Kryminały

Minęła lustro, odwracając od niego głowę chyba po raz pierwszy w życiu, nie mogła w nie spojrzeć, bo wiedziała, co ujrzy: swoją bladą, przerażoną twarz. Jednak lepsza taka niż pokryta sińcami lub grubym makijażem, który miał maskować ślady parszywej małżeńskiej codzienności.

Podeszła do kuchenki i zgasiła gaz pod bulgoczącą zupą. Krupnik był sprzed dwóch dni, zamierzała dziś go wylać, ale nie ugotowała niczego innego. Złapała garnek przez kuchenną rękawicę i przez chwilę miała chęć po prostu chlusnąć mu gorącą zupą w ten zapijaczony pysk, ale powstrzymała się, obiecała przecież Piotrusiowi.