Nawet nie próbował się bronić. Jak miał bowiem wytłumaczyć tę gigantyczną zmianę, która w nim zaszła? Jak miał im powiedzieć, że dla niego, mężczyzny, który nigdy nie słyszał czułego słowa ani nie czuł delikatnego dotyku, jej głos, jej dobroć, jej piersi, jej zapach i włosy okazały się nie tylko miłą odmianą, lecz wręcz obsesją o wiele potężniejszą niż intelektualne traktaty opisujące niuanse sztuki ujeżdżania?
Dzieciństwo Henriego Lachapelle’a upłynęło pod znakiem chaosu i nieładu oraz dominującego ojca. Szczytem wyrafinowania była butelka wina za dwa franki, a każdy wysiłek nauczenia się czegoś był wyszydzany. Zaciąg do kawalerii okazał się dla Henriego ostatnią deską ratunku, a awanse, które zaowocowały zdobyciem prestiżowego miejsca w Le Cadre Noir, szczytem marzeń każdego mężczyzny. W wieku dwudziestu pięciu lat po raz pierwszy poczuł, że ma dom.