We wspólnym rytmie
Jojo Moyes — Literatura

Mimo to powoli, miarowo, pracując od szóstej rano do późnego wieczora, parobek z Tours zbudował sobie reputację osoby, która nie boi się wysiłku i ma rękę do najtrudniejszych koni. Henri Lachapelle, jak zauważali maîtres écuyers, patrząc na niego spod daszków czarnych czapek, ma „spokojny dosiad”. Jest sympathique7. To właśnie z tego powodu oprócz swojego ukochanego Gerontiusa otrzymał także Phantasme, wybuchowego, młodego stalowoszarego wałacha, któremu wystarczyła najbłahsza wymówka, aby zachować się katastrofalnie. W głębi ducha Henri przez cały tydzień obawiał się skutków decyzji obsadzenia Phantasme w takiej roli. Teraz jednak, gdy spoczywał na nim wzrok tłumu, melodyjne piękno smyczków wypełniało jego uszy, a miarowy krok Gerontiusa kołysał nim lekko, poczuł się nagle uskrzydlony, jak u Ksenofonta. Czuł na sobie pełen podziwu wzrok Florence, wiedział, że później jego wargi dotkną jej skóry, i dzięki temu dosiadł konia jeszcze głębiej, jeszcze bardziej elegancko, kierując rumakiem weteranem z taką lekkością, że kształtne uszy zwierzęcia aż zastrzygły z rozkoszy. Do tego właśnie zostałem stworzony, pomyślał z wdzięcznością. Wszystko, czego potrzebuję, jest tutaj.