We wspólnym rytmie
Jojo Moyes — Literatura

– A teraz zobaczycie Gerontiusa, jednego z naszych starszych koni, który wykona kapriolę. Ta figura należy do najbardziej wymagających zarówno dla konia, jak i jeźdźca. Koń wybija się w górę i będąc jeszcze w powietrzu, wyrzuca obie tylne nogi do tyłu.

Henri zwolnił, koordynując opór własnych dłoni z szybkimi ruchami ostróg. Poczuł, że koń zaczyna się pod nim kołysać w terre à terre9, stacjonarnym, miarowym ruchu, który budował pod nim moc. Już ja im pokażę, pomyślał, a potem dodał: pokażę jemu.

Wszystko inne zniknęło. Pozostał tylko on i dzielny stary koń rosnący w siłę. Zawołał Derrière!10, zbliżył rękę z pejczem do końskiego zadu, wbił ostrogi w brzuch zwierzęcia i Gerontius poszybował w górę, w powietrze, wyrzucając tylne nogi poziomo za siebie. Nagle rozbłysły oślepiające flesze, z wszystkich stron rozległy się okrzyki zachwytu i oklaski, a Henri pocwałował ku czerwonej kurtynie, po drodze zerkając na Florence, która również wstała, by bić mu brawo. Jej wargi rozciągały się w dumnym uśmiechu.