Henri stanął w powodzi świateł, żałując nagle, że nie czuje obok siebie uspokajającej obecności zwierzęcia.
– Bonne chance!12 – usłyszał jeszcze głos stajennego, zanim zagłuszył go aplauz.
– Mesdames et messieurs, voilà la croupade13, która wywodzi się z siedemnastowiecznej kawalerii, kiedy to była traktowana jak sprawdzian umiejętności kawalerzysty utrzymania się w siodle. Trzeba czterech, a nawet pięciu lat, by opanować ten manewr. Monsieur Lachapelle będzie dosiadał Phantasme bez lejców i bez strzemion. Manewr ten, sięgający korzeniami czasów greckich, wymaga o wiele więcej od jeźdźca niż od konia. Dla niektórych to bardziej elegancka wersja rodea.
Rozległ się śmiech. Henri, na wpół oślepiony światłami, zerknął na Phantasme, który przewracał białkami oczu z mieszaniną zdenerwowania i ledwie skrywanej furii. Będąc z natury koniem akrobatą, nie lubił, gdy trzymało się go stanowczo za łeb, a hałas, odgłosy i zapachy La Carrousel zdawały się jeszcze pogarszać jego już zły humor.
Henri dotknął spiętych łopatek konia.
– Sza – wymruczał. – Już dobrze. Już dobrze.