W takiej Le Cadre Noir znajdował się obecnie Henri Lachapelle, a pokaz tego wieczoru miał największe znaczenie symboliczne w całym roku, odbywał się bowiem w domu i stanowił szansę zademonstrowania zdobytych ciężką pracą umiejętności przyjaciołom i rodzinie. Powietrze pachniało karmelem, winem i fajerwerkami, a od tysięcy spokojnie poruszających się ciał bił żar. Wokół placu du Chardonnet, w sercu École de Cavalerie i jej eleganckich, miodowych budynków przelewały się tłumy. Odświętny nastrój pogłębiały jeszcze lipcowy upał, nieruchome wieczorne powietrze, atmosfera napiętego wyczekiwania. Dzieci biegały w kółko z balonami i watą cukrową na patyku, a ich rodzice gubili się w tłumie otaczającym stragany, na których sprzedawano papierowe wiatraki i wino musujące, bądź też przechadzali się w roześmianych grupach po moście i wśród kawiarni po północnej stronie. Towarzyszył im niski pomruk podekscytowania wydobywający się z gardeł tych, którzy już zajęli miejsca wokół Grand Manège, rozległej, wysypanej piaskiem areny, i teraz czekali niecierpliwie, wachlując się i pocąc w blednącym świetle dnia.
– Attends!4