Podbiegłem do niej, rozrzucając na boki leżące na podłodze foliówki, i chwyciłem ją za nadgarstek. Nie oczekiwałem, że będzie się tak opierać. Musiałem się porządnie nasiłować, żeby puściła worek. Dopiero wtedy, pocierając lewą ręką zaczerwienioną prawą dłoń, zwróciła się do mnie spokojnym tonem, tak jak zwykle:
– Miałam sen.
Znowu ta sama historia. Spojrzała mi prosto w oczy. Na jej twarzy nie drgnął ani jeden mięsień. W tym momencie zadzwonił mój telefon.
– Do diabła! – Zacząłem przeszukiwać płaszcz, który ubiegłej nocy rzuciłem na kanapę w salonie. W końcu udało mi się znaleźć komórkę w wewnętrznej kieszeni, z której dobiegał świdrujący uszy dźwięk. – Bardzo przepraszam. W domu wydarzyło się coś pilnego… Naprawdę bardzo mi przykro. Postaram się przyjechać jak najszybciej. Ależ nie, zaraz tam będę. Proszę tylko… Nie, bardzo proszę tego nie robić. Proszę na mnie chwilkę poczekać. Najmocniej przepraszam. Naprawdę nie mam nic na swoje usprawiedliwienie… – Zakończyłem rozmowę i natychmiast pobiegłem do łazienki. Z pośpiechu aż dwa razy zaciąłem się przy goleniu. – Nie ma wyprasowanej koszuli?