Jeśli musiałbym wymienić jakąś cechę, która odróżniała ją od innych kobiet, byłaby to niechęć do noszenia biustonosza. Kiedyś, jeszcze w okresie naszego krótkiego, beznamiętnego narzeczeństwa, przypadkiem dotknąłem ręką jej pleców – gdy nie wyczułem pod swetrem ramiączka stanika, ogarnęło mnie podniecenie. Przez chwilę próbowałem wówczas spojrzeć na nią z zupełnie innej perspektywy, odgadnąć, czy w ten sposób próbuje mi coś zasygnalizować. Ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że nie był to żaden sygnał. Może lenistwo albo zobojętnienie? Nie potrafiłem tego zrozumieć. Mówiąc wprost: piersi mojej żony były zbyt mało atrakcyjne, aby mogła chodzić bez stanika. Ze względu na moich znajomych wolałbym wręcz, by nosiła biustonosz z grubymi wkładkami.