Wegetarianka
Han Kang — Literatura piękna

Poza tym nie miałem uwag: wszystko układało się harmonijnie. Nigdy nie łączyła nas wyjątkowa namiętność, więc choć od ślubu minęło już prawie pięć lat, nie groziło nam szczególne wypalenie. Zastanawiałem się tylko, czy nie nadszedł czas, aby usłyszeć w domu szczebiot dzieci, które wołają do mnie „tato” – kwestię powiększenia rodziny odłożyliśmy do momentu przeprowadzki do większego mieszkania, a to udało nam się osiągnąć zeszłej jesieni. Nie przyszłoby mi do głowy, że coś w naszym życiu może ulec zmianie, dopóki w lutym ubiegłej zimy nie zobaczyłem, jak moja żona o świcie stoi w kuchni ubrana jedynie w nocną koszulę.

*

– Dlaczego tutaj stoisz? – zapytałem.

Miałem właśnie zapalić światło w łazience. Była mniej więcej czwarta nad ranem. Obudziło mnie parcie na pęcherz i pragnienie wywołane przez wino ryżowe, którego półtorej butelki wypiłem poprzedniego dnia podczas kolacji firmowej.

– Przecież o coś cię pytam!