Nie przestraszyła się, gdy złapałem ją za ramię. Była świadoma, że wyszedłem z sypialni, że próbowałem ją o coś zapytać i że do niej podszedłem. Zwyczajnie mnie ignorowała. Już wcześniej zdarzało się, że kiedy wracałem do domu późną nocą, nie zwracała na mnie uwagi, pochłonięta oglądaniem seriali. Jakiej jednak rozrywki może dostarczyć gapienie się na czterystulitrową lodówkę, na jej jasne drzwi rysujące się w mroku kuchni o czwartej nad ranem?!
– Kochanie!
Spojrzałem na profil żony rysujący się w ciemności. Jej oczy lśniły dziwnym lodowatym blaskiem; mocno zagryzała usta.
– Miałam sen – oznajmiła dobitnie.
– Sen? O czym ty mówisz?! Zdajesz sobie sprawę, która jest godzina?
Odwróciła się i wolnym krokiem udała do sypialni. Przekraczając próg, wyciągnęła ramię do tyłu i cicho zamknęła za sobą drzwi. Zostałem sam w mrocznej kuchni, patrząc na drzwi, za którymi zniknęła jej biała postać.