Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Joanna się nie odzywała, starając się wyobrazić sobie taki scenariusz, w którym ta wersja mogłaby się obronić. Na żaden nie wpadła. Nawet jeśli wieczorem przed zamknięciem Łazienek plac był pusty, to z pewnością mijali go spacerowicze, biegacze i straż muzealna.

– Bardziej prawdopodobne jest, że zabiła to dziecko i schowała tam jakoś wózek, kiedy było już pusto – kontynuował Oryński, nieświadomie idąc tym samym tokiem rozumowania co Chyłka. – A w takim wypadku mamy drugą matkę Madzi z Sosnowca.

– Niezupełnie.

Kordian się skrzywił, ewidentnie chcąc zgłosić zdanie odrębne.

– Waśniewska na początku wydawała się niewinna – dodała Joanna. – Wszyscy przyjmowali jej wersję, że doszło do porwania. Pamiętasz te wywiady w mediach i inne sprawy?

Oryński niepewnie skinął głową.

– W tym wypadku od samego startu dziewczyna będzie pod ostrzałem – zauważyła Chyłka. – Media pożrą ją na surowo, ludzie będą chcieli zlinczować i nawet papież nie będzie mówił, że wszyscy jesteśmy winni.

– No to świetnie. Wprost idealnie.

– Jeśli rozumiesz przez to, że narobi się piękna chryja, z której ochoczo skorzystamy, to tak.

– Rozumiem przez to, że…

– Zordon.

– Tak?

– To było retoryczne zdanie.

– Ale…