Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Potrzebujemy poparcia wśród wspólników, Zordon – dodała Joanna. – A nie zdobędziemy go, broniąc niesłusznie skazanych, wysiedlonych i skrzywdzonych. Musimy ustrzelić jakąś naprawdę głośną sprawę, a ta z pewnością taka będzie.

Chyłka usiadła za biurkiem, po czym wyłożyła nogi na blacie i sięgnęła po komórkę.

– Głośną? – odparł pod nosem Oryński. – Ona będzie ogłuszająca. Ale wątpię, czy w tym dobrym sensie.

– W najlepszym.

– Aha.

– Dzięki czemu zwycięstwo w sądzie wybrzmi jak wiertarka u sąsiada w spokojny weekendowy poranek.

Kordian nie wydawał się przekonany.

– Porażka będzie równie donośna – zauważył.

– No i? Ktoś zamierza przegrywać?

– Raczej nikt nigdy – odparł cicho Oryński. – Ale zamiar to jedno, a rzeczywistość to drugie.

– W moim przypadku to są rzeczy równoznaczne.

Na tym etapie musiał już wiedzieć, że nie istnieje żaden hipotetyczny sposób na przekonanie jej, że to zły pomysł. Mimo to się nie poddawał.

– Jeśli zostawiła tam dziecko, bo mocno zachlała, to w najlepszym wypadku ugrasz nieumyślne spowodowanie śmierci – powiedział Zordon. – Tyle że w takim wypadku ktoś widziałby wózek, zareagowałby szybciej. Na placu zabaw musieli być przecież ludzie.