Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Chyłka dopiero teraz zorientowała się, że ktoś obok niej stoi. Ledwo ta świadomość do niej dotarła, poczuła znajome perfumy i coś, co potrafią rozszyfrować jedynie osoby połączone nierozerwalną nicią prawdziwego uczucia. Aurę? Bliskość? Trudno było sprecyzować, ale w gruncie rzeczy sprowadzało się to do duchowego odpowiednika ciepłego koca, którym człowiek owija się w chłodny zimowy wieczór.

– Co robisz? – dodał Kordian.

– Modlę się o to, żeby dziecko odziedziczyło po mnie rozum.

– Hm?

– Właściwie wygląd też.

– Czekaj…

– I na dobrą sprawę wszystko inne.

Oryński patrzył na nią z rękoma skrzyżowanymi na piersi, Joanna posłała mu jednak tylko krótkie spojrzenie, po czym wróciła do obserwowania przepychanki na klatce schodowej jakiegoś bloku.

– To co ma mieć po ojcu? – spytał Zordon.

– Najlepiej nic.

– Świetnie.

– A jeśli już koniecznie coś chcesz mu przekazać w genach, to niech to będzie uległość wobec mnie. Zaoszczędzimy sobie nieco problemów wychowawczych.

Kordian odchrząknął cicho i powiódł wzrokiem po otwartej przestrzeni biurowej.

– Może dokończmy ten temat, kiedy…