Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Kiedy wreszcie zrobisz mi tego bachora? – ucięła Chyłka pod nosem, nie odrywając spojrzenia od tele­wizora. – Kwestia czasu. Przy naszej częstotliwości spółkowania, raczej krótkiego.

– Miałem…

– Możemy zresztą przystąpić do dzieła – dodała Joanna, podciągając lewy rękaw żakietu. – Akurat mam czterdzieści sekund wolnego.

– Miałem na myśli raczej inne okoliczności.

– A co ci tu nie pasuje? – odburknęła Chyłka.

– Ludzie.

– Nikt nas nie słucha – odparła Joanna i machnęła ręką. – Wszyscy zapierdalają tutaj jak zespół PR-owy polityków, którzy przejebali siedemdziesiąt milionów złotych na nieodbyte wybory, a teraz trzeba to jakoś…

Urwała, obracając się przez ramię. Wyglądało na to, że robota w brojlerni się zatrzymała i nastała dziwna, na wskroś niepokojąca cisza. Wydawała się całkowitą aberracją, która nie miała prawa wystąpić.

Chyłka uzmysłowiła sobie, że praktykanci nie interesują się jej wymianą zdań z Zordonem, ale tym, co widniało na ekranie telewizora. Dziennikarka opuściła blok i znalazłszy się wraz z operatorem na zewnątrz, kontynuowała relację, tym samym pokazując całemu światu, gdzie znajduje się mieszkanie dziewczyny.