Niedobrze. Aż do teraz Joanna była jedyną osobą, której poza reporterką udało się to ustalić.
– Dla tych z państwa, którzy dopiero teraz do nas dołączyli, przypominam najważniejsze fakty – ciągnęła kobieta. – Dziś o poranku jedna ze stałych bywalczyń placu zabaw w Łazienkach Królewskich odkryła porzucony wózek, w którym znajdowały się zwłoki kilkumiesięcznego dziecka. Nasze źródła potwierdzają, że jego matką jest Judyta Brzostowska, której właśnie złożyliśmy wizytę.
Joanna i Oryński wymienili się krótkimi spojrzeniami, oboje obracając w głowie przepisy prawa i zasady wykonywania zawodu, które właśnie mogły zostać złamane przez dziennikarkę.
– Młoda kobieta wpuściła nas do środka po kilkuminutowym dzwonieniu do drzwi – ciągnęła. – Cuchnęło od niej alkoholem, sprawiała wrażenie, jakby ledwo trzymała się na nogach. Kiedy tylko otworzyła drzwi, oznajmiła, że jej dziecko nie żyje, mimo że to nasza relacja na żywo była pierwszą, która podniosła ten temat.
Nie wyglądało to ciekawie dla Judyty Brzostowskiej, a nieopierzona reporterka z każdym słowem pogarszała nie tylko swoją szansę na poważną karierę w mediach, ale też powodzenie linii obrony.
– Chyłka… – odezwał się cicho Oryński.
– No?