Za granicą
Wojciech Chmielarz — Literatura

Je­steś tu­taj, żeby pra­co­wać czy żeby so­bie w du­pie pal­cem ma­chać?!

Myj ten po­kład po­rząd­nie, bo za­raz za­cznie pizdą śmier­dzieć!

Cią­gnij sieć, bo nam ryby za­raz wszyst­kie spier­dolą!

Ma­teo go jed­nak ko­chał, na­wet je­śli za nim nie prze­pa­dał. Rzecz w tym, że oj­ciec stra­cił nogę na woj­nie. Co prawda no­sił pro­tezę i po­ru­szał się cał­kiem spraw­nie, ale wszy­scy w mia­steczku o tym wie­dzieli. Dla­tego dzie­ciaki ze szkoły śmiały się z Ma­teo, że ma ojca pi­rata. Sam już nie pa­mię­tał, dla­czego tak go to draż­niło. Wie­lo­krot­nie bił się z tego po­wodu, a że był wtedy ra­czej drob­nej bu­dowy, naj­czę­ściej wra­cał do domu z za­krwa­wio­nym no­sem, po­si­nia­czony i po­obi­jany. I pa­mię­tał swój żal do ojca, że nie wy­brał so­bie in­nego za­wodu. Ta­kiego, w któ­rym nie na­zy­wano by go pi­ra­tem.