Pracował raz tu, raz tam, zaczepił się w jednej knajpie, potem w drugiej. Przez chwilę marzył o tym, żeby zostać DJ-em, ale jedynie puszczał muzykę na kilku weselach. Był młody i szukał swojego miejsca w życiu – uznał, że ma do tego prawo. W sezonie wracał do domu, jednak od morza trzymał się z daleka. Wolał pracować w tawernie u wuja, który w przeciwieństwie do ojca przyzwoicie płacił, a poza tym Mateo zawsze dostawał napiwki.
Teraz jednak popełnił błąd i przyjechał na kilka dni w grudniu. Nie był to jego wybór. Sprał pewnego gościa, zresztą kuzyna swojej dziewczyny, gdy ten powiedział na jej temat o kilka słów za dużo. Ona z jakiegoś powodu wzięła stronę krewnego, a że krewny miał też innych krewnych, Mateo, który był w Zagrzebiu sam jak palec, wolał na jakiś czas usunąć się z widoku. No i przemyśleć, czy ten związek w ogóle ma sens. I czy w tym, co opowiadał kuzyn, nie było przypadkiem nawet więcej niż ziarno prawdy.
– Nie opierdalać się! Sieci, kurwa! – wrzasnął ojciec ze sterówki.