Za granicą
Wojciech Chmielarz — Literatura

Pra­co­wał raz tu, raz tam, za­cze­pił się w jed­nej knaj­pie, po­tem w dru­giej. Przez chwilę ma­rzył o tym, żeby zo­stać DJ-em, ale je­dy­nie pusz­czał mu­zykę na kilku we­se­lach. Był młody i szu­kał swo­jego miej­sca w ży­ciu – uznał, że ma do tego prawo. W se­zo­nie wra­cał do domu, jed­nak od mo­rza trzy­mał się z da­leka. Wo­lał pra­co­wać w ta­wer­nie u wuja, który w prze­ci­wień­stwie do ojca przy­zwo­icie pła­cił, a poza tym Ma­teo za­wsze do­sta­wał na­piwki.

Te­raz jed­nak po­peł­nił błąd i przy­je­chał na kilka dni w grud­niu. Nie był to jego wy­bór. Sprał pew­nego go­ścia, zresztą ku­zyna swo­jej dziew­czyny, gdy ten po­wie­dział na jej te­mat o kilka słów za dużo. Ona z ja­kie­goś po­wodu wzięła stronę krew­nego, a że krewny miał też in­nych krew­nych, Ma­teo, który był w Za­grze­biu sam jak pa­lec, wo­lał na ja­kiś czas usu­nąć się z wi­doku. No i prze­my­śleć, czy ten zwią­zek w ogóle ma sens. I czy w tym, co opo­wia­dał ku­zyn, nie było przy­pad­kiem na­wet wię­cej niż ziarno prawdy.

– Nie opier­da­lać się! Sieci, kurwa! – wrza­snął oj­ciec ze ste­rówki.