Za granicą
Wojciech Chmielarz — Literatura

Zo­ran prze­łknął ostatni gryz ka­napki i bez słowa za­jął miej­sce po dru­giej stro­nie wy­cią­garki. Ra­zem z Ma­teo w mil­cze­niu pa­trzyli, jak wcią­gała ko­lejne me­try gru­bej liny, mo­krej i cięż­kiej od sło­nej wody. Zo­ran chwy­tał ją uzbro­jo­nymi w rę­ka­wice ro­bo­cze dłońmi i szar­pał, jakby chciał po­móc ma­szy­nie. Wy­cią­garka za­trzy­mała się na mo­ment. Oj­ciec pod­szedł do bębna, spraw­dził uło­że­nie liny i po­ki­wał z za­do­wo­le­niem głową. Po­now­nie uru­cho­mił ma­szynę i spo­mię­dzy fal wy­ło­nił się ciemny, lśniący me­ta­licz­nie łań­cuch, a za nim wresz­cie zie­lon­kawa sieć ry­backa. Ma­teo i Zo­ran przy­cią­gali ją po­wol­nymi, spo­koj­nymi ru­chami, upew­nia­jąc się, że wszyst­kie ryby i po­zo­stałe mor­skie stwo­rze­nia tra­fią na sam jej ko­niec. Kiedy tak się stało, star­szy z braci dał znak ojcu, żeby za­trzy­mał wy­cią­garkę. Po­tem za­ło­żył blo­kadę na sieć i przy­piął do niej hak od dźwigu.

– Można! – krzyk­nął.