Zbędni
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Sie­dział w wo­zie. Nie wie­dział, jak długo. Sil­nik pra­co­wał mia­rowo, a on pa­trzył na le­żącą przed nim na dro­dze ko­bietę w ciem­nym dre­sie. Nie­na­tu­ral­nie po­wy­gi­naną, z dziw­nie prze­krzy­wioną głową, roz­pusz­czo­nymi wło­sami, które uło­żyły się tak, że przy­po­mi­nały te­raz au­re­olę, i strużką krwi wy­pły­wa­jącą z ust.

– Pa­nie Boże... spraw, żeby to była sarna... – Usły­szał swój głos i do­piero wtedy wy­siadł.

Szedł na mięk­kich no­gach, za­ta­cza­jąc się, z tru­dem sta­wiał ko­lejne kroki. Kiedy był już przy niej, opadł na ko­lana. Jego cia­łem wstrzą­snął dreszcz.

– Pro­szę pani... Pro­szę pani... – po­wie­dział i na­gle bek­nął.

Zro­biło mu się nie­do­brze. Na czwo­ra­kach po­ko­nał dwa me­try i zwy­mio­to­wał bo­le­śnie na mo­krą zie­mię. Wy­da­wało mu się, że za chwilę straci przy­tom­ność.

Od­wró­cił się. Ude­rzył się otwartą dło­nią w twarz i wró­cił do ko­biety. Chwy­cił ją za ra­miona. Uniósł ją i po­trzą­snął nią mocno.

– Pro­szę pani... Pro­szę pani... – po­wta­rzał, ale jej głowa la­tała jak u szma­cia­nej lalki.