Zbędni
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Odło­żył ją, przy­ło­żył dwa palce do jej szyi i przy­ci­snął mocno. Nic nie po­czuł. Ale czy to co­kol­wiek zna­czyło? Czy przy­kła­dał palce we wła­ściwe miej­sce?

Na­chy­lił się, ale nie usły­szał jej od­de­chu. Klatka pier­siowa rów­nież się nie uno­siła.

Po­de­rwał się gwał­tow­nie z ziemi. Od­biegł kilka me­trów w las i na­gle po­czuł, że wła­śnie te­raz musi od­dać mocz, bo nie wy­trzyma już ani se­kundy.

I tak wła­śnie zro­bił.

Co te­raz? – za­sta­na­wiał się, kiedy mocny stru­mień ude­rzał o le­śną ściółkę. Po­wi­nien za­dzwo­nić na po­go­to­wie, po­li­cję. Spro­wa­dzić po­moc.

Ale po co po­moc, skoro ona już nie żyła?

Bo tak się robi!

Ale je­śli za­dzwoni na po­li­cję, to go za­trzy­mają. Wsa­dzą do wię­zie­nia!

Dla­czego mie­liby to zro­bić? Prze­cież to jej wina! To ona włó­czyła się nocą po le­sie! To jej nie po­winno tu być!

Ale ty je­steś na­pier­do­lony jak szpa­del! Ile piw wy­pi­łeś?! Ile piw wy­pi­łeś?!

Sie­dem.

Bo było jesz­cze jedno. To ostat­nie przed za­mknię­ciem. Na szybko.

Sie­dem.

Wsa­dził so­bie pięść do ust i za­gryzł ją mocno, aż po­czuł krew na ję­zyku. Wtedy na mo­ment otrzeź­wiał.