Odłożył ją, przyłożył dwa palce do jej szyi i przycisnął mocno. Nic nie poczuł. Ale czy to cokolwiek znaczyło? Czy przykładał palce we właściwe miejsce?
Nachylił się, ale nie usłyszał jej oddechu. Klatka piersiowa również się nie unosiła.
Poderwał się gwałtownie z ziemi. Odbiegł kilka metrów w las i nagle poczuł, że właśnie teraz musi oddać mocz, bo nie wytrzyma już ani sekundy.
I tak właśnie zrobił.
Co teraz? – zastanawiał się, kiedy mocny strumień uderzał o leśną ściółkę. Powinien zadzwonić na pogotowie, policję. Sprowadzić pomoc.
Ale po co pomoc, skoro ona już nie żyła?
Bo tak się robi!
Ale jeśli zadzwoni na policję, to go zatrzymają. Wsadzą do więzienia!
Dlaczego mieliby to zrobić? Przecież to jej wina! To ona włóczyła się nocą po lesie! To jej nie powinno tu być!
Ale ty jesteś napierdolony jak szpadel! Ile piw wypiłeś?! Ile piw wypiłeś?!
Siedem.
Bo było jeszcze jedno. To ostatnie przed zamknięciem. Na szybko.
Siedem.
Wsadził sobie pięść do ust i zagryzł ją mocno, aż poczuł krew na języku. Wtedy na moment otrzeźwiał.