Zbędni
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Przy­śpie­szył, bo chciał być już w domu. Droga była wą­ska i nie­równa, oświe­tlały ją tylko re­flek­tory jego ci­tro­ëna, ale znał ją na pa­mięć. Pa­mię­tał każdą dziurę i mógł do­je­chać do celu na­wet z za­mknię­tymi oczami.

I chyba na­wet je za­mknął. Może dla­tego, że tak gło­śno się śmiał. A może fala ulgi i go­rące po­wie­trze wie­jące mu pro­sto w twarz spra­wiły, że za­snął na mo­ment, na do­słow­nie kilka se­kund, po­ko­nany przez zmę­cze­nie, stres i al­ko­hol.

Nie wi­dział jej.

Nie po­winno jej tu­taj być. Nie w środku nocy. Nie o tej po­rze.

Nie wi­dział jej.

Tylko usły­szał, jak ude­rza w nią roz­pę­dzo­nym sa­mo­cho­dem.

Huk, jakby ktoś wal­nął w ma­skę wiel­kim młot­kiem.

Krzyk­nął, prze­stra­szony. Otwo­rzył oczy. Zo­ba­czył jesz­cze, jak ko­bieta leci w górę, jakby po­de­rwana przez ogromną siłę, a po­tem ude­rza głową w pień ro­sną­cej nie­opo­dal so­sny.

Za­ha­mo­wał gwał­tow­nie. Pas wbił mu się bo­le­śnie w pierś.