Zbędni
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Kiedy mi­jał skrzy­żo­wa­nie nie­da­leko sta­cji ben­zy­no­wej Circle K, za­uwa­żył sto­jący tam ra­dio­wóz z włą­czo­nym kie­run­kow­ska­zem. Po­li­cjanci ru­szyli, gdy prze­je­chał obok nich. Ja­siek na­tych­miast za­czął się po­cić. Ner­wowo zer­kał w tylne lu­sterko, na ja­sne re­flek­tory ja­dą­cego za nim sa­mo­chodu. Dla­czego byli bli­sko? Nie­mal sie­dzieli mu na zde­rzaku! Co po­wi­nien te­raz zro­bić? Zje­chać w bok, żeby ich prze­pu­ścić? Ale to wy­da­wa­łoby się prze­cież po­dej­rzane. Nie je­chali na sy­gnale ani nic ta­kiego. Przy­śpie­szyć? Ale czy wtedy nie prze­kro­czyłby pręd­ko­ści? Albo mo­głoby się wy­dać, że przed nimi ucieka? A może zwol­nić? Sam nie wie­dział. Przez mo­ment roz­wa­żał, czy po pro­stu nie za­trzy­mać się na po­bo­czu i nie uda­wać, że chce mu się siku (w su­mie nie mu­siałby uda­wać), ale nogi zro­biły mu się mięk­kie i bał się, że kiedy wy­sią­dzie z sa­mo­chodu, od­mó­wią mu po­słu­szeń­stwa i wy­łoży się jak długi na as­falt. Czyli mógł tylko je­chać przed sie­bie. Pełną za­krę­tów, nie­równą, ciemną drogą pro­wa­dzącą na Prze­łęcz Ko­war­ską.