Kiedy mijał skrzyżowanie niedaleko stacji benzynowej Circle K, zauważył stojący tam radiowóz z włączonym kierunkowskazem. Policjanci ruszyli, gdy przejechał obok nich. Jasiek natychmiast zaczął się pocić. Nerwowo zerkał w tylne lusterko, na jasne reflektory jadącego za nim samochodu. Dlaczego byli blisko? Niemal siedzieli mu na zderzaku! Co powinien teraz zrobić? Zjechać w bok, żeby ich przepuścić? Ale to wydawałoby się przecież podejrzane. Nie jechali na sygnale ani nic takiego. Przyśpieszyć? Ale czy wtedy nie przekroczyłby prędkości? Albo mogłoby się wydać, że przed nimi ucieka? A może zwolnić? Sam nie wiedział. Przez moment rozważał, czy po prostu nie zatrzymać się na poboczu i nie udawać, że chce mu się siku (w sumie nie musiałby udawać), ale nogi zrobiły mu się miękkie i bał się, że kiedy wysiądzie z samochodu, odmówią mu posłuszeństwa i wyłoży się jak długi na asfalt. Czyli mógł tylko jechać przed siebie. Pełną zakrętów, nierówną, ciemną drogą prowadzącą na Przełęcz Kowarską.