Zbędni
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Z sie­dzą­cymi mu na ogo­nie po­li­cjan­tami, co do któ­rych był pe­wien, że cze­kają tylko na je­den jego błąd, żeby włą­czyć sy­gnał i za­trzy­mać go do kon­troli dro­go­wej.

– Ja pier­dolę – wy­mam­ro­tał.

Plecy miał całe mo­kre, dło­nie śli­zgały mu się po kie­row­nicy. Się­gnął po paczkę pa­pie­ro­sów, żeby za­pa­lić jed­nego i w ten spo­sób się uspo­koić. Sa­mo­chód jakby sam zje­chał w prawo i nie­mal ude­rzył w ba­rierkę, która od­dzie­lała drogę od stro­mego zbo­cza. Ja­siek od­bił w ostat­niej chwili. Szybko spoj­rzał w lu­sterko, pewny, że po­li­cjanci za­uwa­żyli nie­bez­pieczny ma­newr i za­raz każą mu się za­trzy­mać.

Ale nic ta­kiego się nie stało.

Po pro­stu da­lej za nim je­chali. Jakby ich to ba­wiło. Jakby zbie­rali do­wody. Pew­nie mieli w środku ja­kąś ka­merkę. Po­li­czą jego błędy, wszyst­kie zła­mane przez niego prze­pisy, a po­tem go znisz­czą, zmiaż­dżą i prze­mielą.

– Kurwa – wark­nął.

Po­czuł do nich nie­na­wiść. Miał ochotę za­ha­mo­wać gwał­tow­nie. Nie zdą­ży­liby się za­trzy­mać, wal­nę­liby w tył jego sa­mo­chodu. Był cie­kaw, jak by im się to spodo­bało.